Jednym z plusów pracy w korporacji jest możliwość zrobienia różnego rodzaju szkoleń czy certyfikatów. W mojej byłej pracy (od 1.10.2010) pracując w sektorze publicznym miałem okazję poddać się certyfikacji (to chyba najlepsze określenie) przeprowadzanej przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w zakresie dostępu do informacji niejawnych. Certyfikacja taka pozwala na dostęp do dokumentów oznaczonych klauzula zastrzeżone, poufne, tajne lub ściśle tajne, w zależności od wybranego wariantu certyfikacji. Ochrona takich informacji jest jednym z zadań ABW. Certyfikat dostępu na poziomie zastrzeżone i poufne wydawany jest na 10 lat, zaś na tajne na 7 lat a ściśle tajne na 5 lat.
A zaczęło się od mejla do pracowników, informującego o możliwości takiej certyfikacji - oczywiście tylko dla chętnych, żadnego przymusu. Z początku byłem sceptyczny bo wymaga to podania sporej ilości danych na swój temat, jednak doszedłem do wniosku, że warto coś wynieść w pracy w tym sektorze, skoro projekty nie są szczytem marzeń :) Dodatkowo przekonałem się do tego, gdy zobaczyłem (całkiem przypadkowo) dwa ogłoszenia o pracę w IT (co prawda zagraniczne), w których poszukiwano osób z dostępem do informacji niejawnych.
Wypełniłem więc ankietę (21 stron, wzór ankiety w PDF)., zajęło mi to dobrych kilka godzin (szukanie i przypominanie sobie potrzebnych informacji). Zdecydowałem się na poziom "tajne", mimo większej i szczegółowości ilości danych do wypełnienia. Ankietę wysłałem poczta do człowieka zajmującego się bezpieczeństwem w firmie (nie pamiętam nazwy stanowiska :) koło maja/czerwca. Postępowanie sprawdzające może trwać według ABW do pół roku. W moim przypadku poszło szybciej, bo 24 września dostałem listem poleconym Poświadczenie Bezpieczeństwa Nr T0389910T (zdjęcia poniżej).
Jakiś czas po złożeniu wniosku dzwoniła do mnie kobieta z delegatury ABW w Katowicach aby ustalić miejscowość w jakiej pracuję - adres zamieszkania wskazywał na Katowice ale adres pracodawcy na Kraków - nie wpadli na to, że firma może mieć oddziały. Nikt też tego nie weryfikował o ile wiem. Nikt nie przeprowadzał ze mną wywiadu, mimo że ABW zastrzegło siebie taka możliwość.
Swoją drogą ABW nie ustrzegło się małego błędu formalnego, na powyższym zdjęciu mowa jest o artykule 36 ust. z dnia 22 stycznia 1999 r. (Dz. U. Nr 11, poz. 95 z późn. zm.). Mamy tu odwołanie do Dziennika Ustaw nr 11. Jednak zgodnie z zasadami powoływania się na Dziennik Ustaw, jeśli został opublikowany tekst jednolity ustawy to należy się na niego powołać (można o tym przeczytać w Wikipedii lub dowiedzieć się od ojca :) W tym przypadku przypis powinien wyglądać tak: "(tekst jedn. Dz. U. z 2005 r., Nr 196, poz. 1631 z późn. zm.)". O dziwo, na druku oznajmiającym przyznanie Poświadczenia Bezpieczeństwa tego błędu nie ma. Chyba po prostu blankiety są stare:)
Więcej szczegółów na temat bezpieczeństwa osobowego można znaleźć w BIPie (Biuletynie Informacji Publicznej) na stronach ABW.
A zaczęło się od mejla do pracowników, informującego o możliwości takiej certyfikacji - oczywiście tylko dla chętnych, żadnego przymusu. Z początku byłem sceptyczny bo wymaga to podania sporej ilości danych na swój temat, jednak doszedłem do wniosku, że warto coś wynieść w pracy w tym sektorze, skoro projekty nie są szczytem marzeń :) Dodatkowo przekonałem się do tego, gdy zobaczyłem (całkiem przypadkowo) dwa ogłoszenia o pracę w IT (co prawda zagraniczne), w których poszukiwano osób z dostępem do informacji niejawnych.
Wypełniłem więc ankietę (21 stron, wzór ankiety w PDF)., zajęło mi to dobrych kilka godzin (szukanie i przypominanie sobie potrzebnych informacji). Zdecydowałem się na poziom "tajne", mimo większej i szczegółowości ilości danych do wypełnienia. Ankietę wysłałem poczta do człowieka zajmującego się bezpieczeństwem w firmie (nie pamiętam nazwy stanowiska :) koło maja/czerwca. Postępowanie sprawdzające może trwać według ABW do pół roku. W moim przypadku poszło szybciej, bo 24 września dostałem listem poleconym Poświadczenie Bezpieczeństwa Nr T0389910T (zdjęcia poniżej).
Jakiś czas po złożeniu wniosku dzwoniła do mnie kobieta z delegatury ABW w Katowicach aby ustalić miejscowość w jakiej pracuję - adres zamieszkania wskazywał na Katowice ale adres pracodawcy na Kraków - nie wpadli na to, że firma może mieć oddziały. Nikt też tego nie weryfikował o ile wiem. Nikt nie przeprowadzał ze mną wywiadu, mimo że ABW zastrzegło siebie taka możliwość.
Swoją drogą ABW nie ustrzegło się małego błędu formalnego, na powyższym zdjęciu mowa jest o artykule 36 ust. z dnia 22 stycznia 1999 r. (Dz. U. Nr 11, poz. 95 z późn. zm.). Mamy tu odwołanie do Dziennika Ustaw nr 11. Jednak zgodnie z zasadami powoływania się na Dziennik Ustaw, jeśli został opublikowany tekst jednolity ustawy to należy się na niego powołać (można o tym przeczytać w Wikipedii lub dowiedzieć się od ojca :) W tym przypadku przypis powinien wyglądać tak: "(tekst jedn. Dz. U. z 2005 r., Nr 196, poz. 1631 z późn. zm.)". O dziwo, na druku oznajmiającym przyznanie Poświadczenia Bezpieczeństwa tego błędu nie ma. Chyba po prostu blankiety są stare:)
Więcej szczegółów na temat bezpieczeństwa osobowego można znaleźć w BIPie (Biuletynie Informacji Publicznej) na stronach ABW.


Całą prawdziwą prawdę podałeś w punkcie 17? ;]
OdpowiedzUsuńNajlepsze jest to, że nie można odpowiedzieć "nie", trzeba ładnie, pełnym zdaniem (na stronach ABW jest instrukcja jak wypełniać ankietę). Co do pytania to podałem kilka przykładów z życia :)
OdpowiedzUsuńściśle tajne wydaję się na okres 5 lat masz błąd w tekście
OdpowiedzUsuńDzieki, porpawione
OdpowiedzUsuń